01 – czas przemyśleń i wyciszenia

Mija drugi tydzień na Sycylii i okazuje się że nie jest łatwo przestawić się i zwolnić. Jesteśmy zaprogramowani, działamy schematami i nawykami, które ćwiczymy latami. Dwa tygodnie to mało w stosunku do reszty życia, ale i też nie oczekiwałem nagłej zmiany. 

 Przyjemność, którą czerpiemy z podróży, wynika raczej ze stanu umysłu, z którym podróżujemy, niż z samego miejsca, do którego się wybieramy.
Alain de Botton

Wpis ten jest częścią całej serii na blogu, poświęconej mojej podróży do Trapani, która służy mi jako „personal retreat”. Wszystkie wpisy z serii pojawiają się w oddzielnej kategorii Trapani Retreat

Jak przeżyłem pierwsze dwa tygodnie?

Lot i burza w Trapani

Muszę przyznać że czas ten nie był łatwy z wielu powodów. Wszystko zaczęło się już od samego lotu i podróży do Trapani, która przeciągnęła nam się o 9 godzin. Planowane lądowanie na lotnisku w Trapani mieliśmy o godzinie 23:55 a ostatecznie trafiliśmy na lotnisko po godzinie 9 następnego dnia.

Złożył się na to szereg czynników, po pierwsze opóźniony o godzinę start, następnie trudne warunki podczas lotu i burza w Trapani. Pilot próbował 5 razy podchodzić do lądowania aż ostatecznie zawrócił i skierował się na lotnisko w Catani, która jest na drugim końcu wyspy. Wylądowaliśmy ok 2:00, lecz nie było decyzji co z nami zrobić. Pojawiły się dwie opcje albo przeczekamy i samolot znowu wystartuje do Trapani, albo podstawią autokary.

Po godzinie przetrzymywania nas w samolocie (w pewnym momencie zastanawiałem się czy nas nie porwali)  wypuścili nas po odbiór bagaży. Do Trapani mieliśmy dojechać podstawionymi autobusami, oczywiście po odzyskaniu bagaży, na które czekaliśmy kolejne dwie godziny. Na szczęście nasza córa znosiła tę podróż nic sobie nie robiąc z tych utrudnień. Na lotnisku Dorotka odzyskała energię, nie muszę mówić że u nas poziom energii już dawno był na 0, podchodziła do każdego pasażera i go zaczepiała. Może tak należy podchodzić do podróży, brać to co ześle los i się nie martwić?

O godzinie 5 odzyskaliśmy bagaże i wszyscy ruszyli do podstawionych autobusów, my trafiliśmy do prawie pustego. Wiola z małą na kolanach zasnęły w przeciągu 10 minut, zresztą ja podobnie. Po przebudzeniu się ok 7 za oknem ujrzałem palmy i morze i poczułem jak jest ciepło. Dodało mi to trochę otuchy. Po 9 wysiedliśmy na lotnisku w Trapani, skąd do samego miasta jest ok 15km więc zaczęliśmy poszukiwania środka transportu. Znaleźliśmy autobus i zapakowawszy się z wszystkimi walizkami ruszyliśmy w stronę naszego mieszkania.

Gospodarze naszego mieszkania, cały czas śledzili trasę lotu i bylismy z nimi w stałym kontakcie, gdy dotarliśmy na miejsce to już przed drzwiami czekali na nas. Mogliśmy się wykąpać coś zjeść i pójść spać. To była naprawdę długa podróż.

Pierwszy tydzień – zwiedzanie Trapani i zmagania

Tak uciążliwa podróż odbiła się na Dorocie i mnie, już od wtorku oboje zachorowaliśmy. Nic poważnego, głównie katar. Ale ci co mają dzieci to wiedzą jak uciążliwy potrafi być katar u małego dziecka. Nie mieliśmy nić do odciągania kataru, przez co mała nie chciała jeść i bardzo budziła się w nocy. Pod koniec tygodnia nasilił się kaszel i zaczęliśmy poszukiwania lekarza. Nasi gospodarze znowu się spisali i bez mrugnięcia okiem zawieźli nas do lekarza aby osłuchał małą. Wszystko okazało się w porządku.

W tym tygodniu głównie zwiedzaliśmy okolicę, dużo spacerowaliśmy po starówce i wzdłuż morza. Tydzień ten przywitał nas upałami po 34 stopnie, więc wychodziliśmy głównie z rana i popołudniu.

Był to tydzień w którym dominowały zmartwienia związane z Dorotką, ale także wiele myśli kłębiło mi się co za sobą zostawiam. Czy starczy nam pieniędzy na cały wyjazd? Co gdy Dorota zachoruje poważniej? Czy to co robię ma sens, czy nie marnuję czasu? Widziałem że część podobnych obaw ma także Wiola, szczególnie martwiła się o zdrowie Doroty i obawiała się możliwych chorób.
W końcu postanowiłem cieszyć się tym co tutaj zastaliśmy: pyszną kawą, słodkimi rogalikami i bułeczkami, spacerami po starówce, widokiem morza. Nie wiedziałem jedynie jak przekonać Wiolkę do cieszenia się razem ze mną.

Tydzień drugi – piękne i spokojne okolice

Gdy pod koniec poprzedniego tygodnia odwiedziliśmy lekarza i powiedział, że wszystko jest w porządku Wiola rozchmurzyła się. Zaczęliśmy zwiedzanie okolicznych miejscowości. Wybraliśmy się kolejką linową na Erice, pojechaliśmy pociągiem do pobliskiej Marsali oraz wykupiliśmy rejs na wyspy Egadzkie. Każde z tych miejsc ma swój urok. Erice małe starożytne miasteczko na szczycie góry, Marsala uraczyła nas spokojem i brakiem pośpiechu a wyspy Egadzkie pięknymi widokami wody i klifów.

W tym tygodniu zacząłem także z powrotem ćwiczyć, głównie poranne treningi na basenie, bieg oraz yoga.

Jakie zmiany zauważyłem?

Wyjazd na dłużej zmienił moje postrzeganie na zwiedzanie, nie musimy nigdzie spieszyć aby zaliczyć wszystkie „must see” na Sycyli, możemy pożyć w Trapani i wczuć się w klimat tej miejscowości.
Kontrast powolnego życia pozwolił mi zauważyć, że wszędzie się spieszę, optymalizuję, wszystko muszę mieć poukładane. Staram się upchać jak jak najwięcej w ciągu dnia. Niezaplanowane przedłużenia lub przestoje traktuję jako stratę czasu. Nie pozwalam aby rzeczy się działy i gdy coś nie idzie po mojej myśli to rodzi to we mnie frustracje.

Chciałbym napisać że wyzbyłem się tego, ale jeszcze jestem daleki od doceniania każdej chwili, nadal łapię się na tym że chcę mieć dzień w 100% zaplanowany. Ważne, że zacząłem to dostrzegać i staram się być w miejscu w którym jestem. Nie sprawdzam poczty gdy jestem z córką na spacerze, staram się nie myśleć o pracy w czasie dla rodziny.

Dostrzec dno można tylko w spokojnej wodzie

Miałem dużo czasu na przemyślenia, szczególnie na spacerach, po treningach oraz z rana. Myślałem o rodzinie, przyjaciołach, pracy oraz spełnieniu w życiu. Pozwólcie, że osobiste przemyślenia o rodzinie i przyjaciołach zachowam dla siebie oraz dla tych których dotyczą. Podzielę się natomiast wnioskami związanymi z pracą.

Przemyślenia – PLON

Od jakiegoś czasu zastanawiałem się nad dalszymi działaniami dla naszego serwisu dla data scienctist -PLON.io, co należy poprawić i jakie działania podjąć dalej. Z perspektywy łatwiej jest ocenić, co ma sens a co nie. Próbowałem ocenić nasze dotychczasowe działania, które z nich były skuteczne. To co u nas źle działało to głównie infrastruktura, większość błędów związana była z niestabilnością infrastruktury, odpychało to kolejnych użytkowników. Musimy przejść na chmurę i porozumieć się z którymś z dostawców. Więc drogi czytelniku jeżeli chciałbyś nam pomóc w link building lub w sprawie chmury to czekam na kontakt

Kolejną kwestią się SEO i link building, mamy bardzo dobrą treść na stronach poszczególnych projektów ale brakuje nam linków do tej treści. Nigdy nie staraliśmy się o budowanie bazy linków. Analizowałem także nasze działania związane z reklamami na FB, musimy dokładnie zweryfikować czy jest to dobry kanał i czy ma sens wydawanie pieniędzy.

Przemyślenia – Ermlab

Podobnie sprawy wyglądają z naszą spółką informatyczną – Ermlab. Mamy naprawdę dobry zespół ludzi, mamy duże kompetencje w machine learning i budowaniu dużych systemów i powinniśmy to wyeksponować. Kuleje u nas marketing, większość projektów mamy z polecenia (to dobrze), ale nie ma stałego planu na zdobywanie kolejnych klientów. Wcześniej publikowaliśmy więcej na blogu i to dało nam kilku klientów, lecz od jakiegoś czasu zaprzestaliśmy, powinniśmy do tego wrócić. Także powinniśmy spróbować większej aktywności w social media, szczególnie na LinkedIn.

Zrobiłem także listę projektów, udało się 2 z nich częściowo zweryfikować. Więcej czasu pozwoliło mi błądzić i swobodnie poszukiwać materiałów związanych z  moimi intuicjami. Czasami się one sprawdzały, czasami nie, co ciekawe często trafiałem na te materiały zupełnym przypadkiem. Tak więc, rozpocząłem dokładniejszą weryfikację produktu od Ermlab związanego z machine learning. Na chwilę obecną postawiłem wordpressa i piszę teksty, następnie będę starał się skierować ruch na tę stronę i zebrać maile osób zainteresowanych. Mogę zdradzić, że produkt skierowany będzie dla samych machine learning experts ale także dla firm programistycznych.

Przemyślenia – About Data

Jestem bardzo zadowolony z tego w którą stronę zmierza blog oraz społeczność About Data na Facebook’u. Jestem wdzięczny za to, że tak wielu ludzi w zaufało mi i widzi wartość w wrzucanych przez mnie materiałach. Dziękuję tym wszystkim, którzy rozmawiali ze mną na messengerze i którym mogłem pomóc. Dostrzegłem to, że lubię pomagać innym, ale w trakcie poprzedniego okresu nie miałem aż tyle czasu aby wszystkim odpowiedzieć.

Zauważyłem także że bardzo lubię wystąpienia publiczne, czuję się na nich dobrze i mam okazję spotkać się z ludźmi, którzy myślą podobnie. Tegoroczne wystąpienia dały mi dużo satysfakcji i radości, pozwoliły przełamać moje bariery i ograniczenia. Powinienem to praktykować dalej.

Marzy mi się zorganizowanie konferencji, warsztatów lub szkolenia z uczenia maszynowego ale tutaj muszę lepiej rozeznać się na rynku oraz dojrzeć do decyzji.

Realizacja postanowień i planów

Co w tym czasie udało mi się zrealizować. Przede wszystkim spędziłem więcej czasu z rodzina, dużo spacerowaliśmy i zwiedzaliśmy.
Zrealizowałem 4 treningi, 3 pływackie i jeden biegowy. Na początku było bardzo ciężko, szczególnie na pływaniu, ale tak to jest po roztrenowaniu.

Przesłuchałem ok 2/3 książki Traction, teraz poszukuję nowych, zastanawiam się nad:

Zrobiłem listę projektów oraz przyjrzałem się uważniej dwóm z nich, dla wybranego jestem w trakcie tworzenia landingpage.

Napisałem 3 posty na blogu, pierwszy o powodach wyjazdu, podsumowanie ankiety data science Polska 2017 i ten. W planach jeszcze dwa.

Przerobiłem kilka lekcji włoskiego na youtube, umiem zamówić bułki i zapytać o ich cenę, oraz potrafię zapytać się czy to zawiera mięso 🙂

Podsumowanie

Oderwanie się  od codzienności pomaga, pozwala spojrzeć na wszystko z perspektywy. Dzięki temu okazuje się, że to co nam się do tej pory wydawało ważne, takie nie jest, albo przestaje być. Pomimo trudności związanych z lekką chorobą córki mogłem tu odpocząć, pobyć w ciszy i spokoju. Zobaczyć piękne i inspirujące miejsca, ochłonąć i docenić to co mam, za co dziękuję Bogu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *